Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies? ROZUMIEM
Moje miejsca w Sydney. Gdzie wypoczywam? – Karolina Zawiasa
Po siódme - nie kradnij :-)

Moje miejsca w Sydney. Gdzie wypoczywam?

Dziś mija drugi miesiąc mojego pobytu w Sydney. Siłą rzeczy znalazłam tu kilka „moich miejsc”: ulubioną knajpę, kawiarnię, sklep itd. Kilka dni temu mój znajomy zaproponował, abym je pokrótce opisała. Tak narodził się pomysł stworzenia cyklicznych materiałów o tajemniczym, zaskakującym i niczego nie sugerującym tytule „Moje miejsca w Sydney” :-).

Oczywiście nie zamierzam teraz chwytać aparatu i biegać po całym mieście odhaczając kolejne punkty na mapie, jednak jeśli w którymś z nich się pojawię nie omieszkam go obfotografować i napisać o nim kilka słów.

Dzisiejszy wolny dzień postanowiłam wykorzystać na czytelnicze i szkolne zaległości. Chwyciłam zatem za kilka książek i notatki i wyruszyłam do miejsca, w którym się pojawiam kiedy chcę się pouczyć w ładnych okolicznościach przyrody lub  kiedy po prostu potrzebuję pobyć ze sobą sam na sam.

Plaża Bronte

bo o niej mowa jest chyba moją ulubioną z pośród wszystkich plaż w Sydney.  Od mojego domu oddalona jest o jakieś 6 km i chociaż do kilku innych mam zdecydowanie łatwiejszy dojazd, wolę poświęcić kilka dodatkowych minut na dotarcie właśnie do niej.

Szczerze powiedziawszy tutejsze plaże różnią się od siebie bardzo nieznacznie i jestem przekonana, że ktoś kto po raz pierwszy się na nich pojawia, nie będzie ich w stanie rozróżnić. Jest jednak kilka elementów, które sprawiają, że wybierasz tą jedną konkretną. Dla surferów z pewnością wyznacznikiem jest wysokość fal, dla mnie chyba ilość zieleni. Decydując się na spędzenie wolnego czasu tutaj nie masz do wyboru jedynie betonu i piasku, możesz spokojnie wylegiwać się na trawie pod drzewem lub palmą. Poza tym nie wiem dlaczego, ale przychodząc tu czuję się jak w Miami – chociaż tam nigdy nie byłam … jeszcze ;-)

Jak na większości plaż znajdują się tutaj specjalnie przygotowane do biwakowania miejsca – zadaszone i odgrodzone od siebie stoły, ławy a nawet duże grille, przy których można zorganizować małe przyjęcia bbq. Co ciekawe przy samym oceanie znajduje się jeden z najsłynniejszych w Sydney odgrodzonych basenów, do którego wpływa morska woda. Jeśli masz ochotę pomoczyć zadek, popływać bez konieczności walczenia z wielkimi falami, albo jeśli czujesz się pewniej wiedząc że masz grunt pod nogami to miejsce jest idealne dla Ciebie.

A po kąpieli pobliskie knajpki zapraszają na smaczny obiad lub lody. Co ciekawe ceny (zarówno na tej plaży jak i pozostałych) bardzo zbliżone są do tych, jakie znajdziemy w innych knajpkach na mieście. Nie musimy się zatem obawiać, że podobnie jak w Sopocie przy Monciaku za kawę zapłacimy 20 zł a za rogiem już tylko 8 :-)

Poniżej klika cyków z dzisiejszej wizyty. Do „zobaczenia” w kolejnym miejscu na mapie Sydney.