Po siódme - nie kradnij :-)

Sydney, here I come !

Ostatnio zapowiadałam, że tematyka tego bloga „nieznacznie” się zmieni. Do tej pory przepuszczałam tutaj przez filtr satyry wszystko to, co mnie otaczało. Teraz kiedy przygotowuję się do wyjazdu do Australii postanowiłam przebranżowić to miejsce w podróżniczy pamiętnik. Zanim zacznę wkurzać Was fotami ze słonecznych plaż Sydney :-) pokrótce o tym jak wpadłam na pomysł, żeby przenieść się na drugi koniec świata.

Wyjazd do Sydney zawsze siedział mi z tyłu głowy. W zasadzie nie wiem dlaczego. To tak jak spytać kogoś, dlaczego lubi poranną kawę z mlekiem. Lubi i już ! Z wewnętrznym pragnieniem się nie dyskutuje. Zawsze jednak blokowało mnie jakieś „coś” – brak pieniędzy, inne priorytety, świadomość, że to chyba takie nierealne.

W zeszłym roku zupełnie przypadkowo poznałam pewną szaloną dziewczynę, chyba nawet bardziej niż ja. Razem postanowiłyśmy wyruszyć na podbój Tajlandii. W naszych rozmowach często poruszałyśmy tematy związane z realizacją marzeń, spełnianiem się, odważnymi decyzjami. A mi potrzeba było odważnych decyzji. Każdy kto mnie zna, wie że do życia potrzebuję działania, silnych bodźców, przygody i adrenaliny. Wydawało mi się, że z wiekiem uda mi się wyciszyć tego wewnętrznego szaleńca. Ale natury nie oszukasz, Stagnacja zaczęła wypalać mnie od środka. Pewnego dnia ot tak po prostu stwierdziłam „Julka, nie jadę z Tobą do Tajlandii, spełniam swoje marzenie i wyjeżdżam do Sydney”. I tak oto  słowo zrealizowanym celem się stało.

Kolejne tygodnie to niekończąca się walka z biurokracją, zdobywaniem funduszy i … przekornym losem, który podrzucał mi pod nogi setki kłód – nie dość że dowcipniś to chyba jeszcze właściciel tartaku, takie były ich ilości. Z zaciśniętymi zębami, w pocie czoła i łzami w oczach szłam bo przodu, bo wiedziałam, że jeśli zmierzam na szczyt to muszę mieć pod górę. A im wyżej idę, tym bardziej stromo będzie. Było, ale udało się. DETERMINACJA, WIARA WE WŁASNE SIŁY, JASNO WYTYCZONY CEL działają cuda.

Nie rezygnujcie ze swoich marzeń. One naprawdę się spełniają, nawet te najbardziej szalone!

Podziel się opinią