Po siódme - nie kradnij :-)

Warszawa vs Sydney 1:0, czyli DLACZEGO ?

Jak mawia przysłowie „wszystko co dobre szybko się kończy”. W tym wypadku o końcu zdecydowałam ja sama. Ponieważ od chwili powrotu do Polski odpowiadam w zasadzie tylko na jedno pytanie ”DLACZEGO?”, teraz kiedy udało mi się nareszcie pokonać jetlag kilka słów o tym, co skłoniło mnie do powrotu nad Wisłę.

Wyjeżdżając do krainy kangurów spełniłam swoje największe marzenie. Zrealizowałam to, co od wielu lat siedziało mi z tyłu głowy, udowadniając zarazem samej sobie, że impossible is nothing.

Te cztery miesiące były dla mnie jak podróż do innego wymiaru, podróż wypełniona zupełnie nowymi doświadczeniami, wyzwaniami. Nie żałuję ani jednego dnia tam spędzonego, zresztą żaden z tych dni nie dał mi powodów do narzekań.

Oczywiście zdarzały się wycedzane przez zęby „fuck” kiedy autobus nie dojechał, kiedy mój współlokator zamknął się na pół dnia w łazience, gdy ja byłam po zjedzeniu ostrego azjatyckiego żarcia (if you know what I mean ;-)). Jednak nigdy przez myśl nie przemknęło mi „Boże co ja tutaj robię”. Zresztą chyba w Australii takie pytania nie pojawiają się nigdy.

Przeżyłam najfajniejszą (jak do tej pory) przygodę mojego życia: zwiedziłam fantastyczne miejsca, poznałam cudownych ludzi, nawiązałam wiele nowych przyjaźni, zaznałam wiele pomocy i życzliwości od tubylców, rozsmakowałam się w Azji (dosłownie i w przenośni). A po 4 miesiącach przyszedł czas na zadanie sobie pytania „co dalej”. I tu nie zachowałam się jak typowa ja: „a jakoś to będzie”, „a pomyślę kiedy indziej”, a „spontanicznie”, „a może rzucę monetą”. Nic z tych rzeczy. Usiadłam i zaczęłam się zastanawiać, analizować wszystkie za i przeciw a do głosu dopuściłam serce i rozum nie dając żadnemu z nich żadnych forów. I kiedy zadałam sobie to mega ważne pytanie „co dalej” w tym „dalej” zobaczyłam Polskę.

Wróciłam, mam wiele pomysłów i planów do zrealizowania. W tym podróżniczych. Teraz jednak patrzę wyłącznie w przyszłość. A przeszłość to dla mnie cenna lekcja kilku rzeczy:

- podążaj za swoimi marzeniami
- żyj tak, aby na starość nie żałować, że czegoś nie zrobiłaś/eś
- bądź szczęśliwa/y
- stawiaj sobie kolejne cele i wyzwania
- ŻYJ, NIE WEGETUJ !

Podziel się opinią