Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies? ROZUMIEM
Za czym tęsknię? – Karolina Zawiasa
Po siódme - nie kradnij :-)

Za czym tęsknię?

Mówi się, że pobyt w Australii można podzielić na trzy etapy: fascynacja, burza mózgów na temat tego co dalej i … decyzja o pozostaniu tutaj.

Ja mam już pewien zarys tego co dalej, ale nie chcę uprzedzać faktów. Pewnym jest natomiast to, że twardo obiema nogami stąpam sobie po etapie nr 1. Chociaż jak słyszałam od tubylców, że pierwsze miesiące tutaj to totalny chaos, wariackie papiery i tak naprawdę w przyszłości niewiele się z tego okresu pamięta. Nic to. Póki co się fascynuję, jak na książkowy przykład imigranta przystało :-)

Moje ochy i achy wypluwałam tu nie raz, pomyślałam sobie, że dla równowagi napiszę o tym, za czym tęsknię. Temat może nie do końca miarodajny biorąc pod uwagę, że jestem tu dopiero dwa tygodnie, jednak pierwsze tęsknoty zdążyły się już pojawić :-)

  • Nad rodziną i przyjaciółmi nie będę się rozwodzić, bo to oczywista oczywistość
  • polski chleb ! jak cholera brakuje mi ciepłych tostów o poranku zrobionych z jakiegoś razowca. Oczywiście chlebów tu od wyboru do koloru, są nawet droższe wersje „exclusive” że niby ciemne, zdrowe i wieloziarniste, ale co z tego, skoro wszystko jest miękkie jak tostowa gąbka a po ściśnięciu masz wrażenie, że chemikalia wybuchną ci prosto w twarz wypalając dziurę między oczami. Widziałam coś w stylu „Bread from Austria”, ale wyglądał raczej jak  Bread from Austr(al)ia.
  • O serkach wiejskich rozpisywać się nie będę bo wiadomo :-). Chociaż muszę przyznać, że po kilkudniowych poszukiwaniach udało mi się namierzyć w Coles (takie tutejsze Tesco) coś co jest całkiem zjadliwe i nawet zaczyna mi smakować :-)
  • Orzeźwiającej bryzy w ciągu dnia. Co prawda wieczorami wiaterek jest bardzo przyjemny, dziś w nocy spacerując do Maca – tak zjadłam ! :-) poczułam nawet lekki chłód, natomiast w dzień czujesz się jakby ktoś skierował w Twoją stronę setki suszarek i dodatkowo posadził tyłek na farelce
  • Skoki narciarskie ! zarywam noce żeby obejrzeć nasze orły w akcji. Jednak to nie to samo co zasiadanie z tatą przed wielgaśnym tv i tracenie głosu od namiętnego kibicowania. Niby miałam AO pod nosem (dopiero niedawno zorientowałam się że to Melbourne nie Sydney ;-)), ale jak stwierdziłam nawet gdyby Djokovic trzasnął mi rakietą w potylice nie byłabym pod wrażeniem.
  • Możliwości wyjścia z domu bez permanentnego smarowania się olejkami. Czasami czytam Wasze pytania dlaczego jestem taka blada. Tak jak wspominałam tylko turyści samobójcy i Latynosi są tu zjarani. Trudno uraczyć spalonego tubylca. Ludzie chronią się przed rakiem skóry bo dziura ozonowa jest tu wielka jak budżetowa w Polsce. Czasem wydaje mi się, że nawet ja w porównaniu z niektórymi mieszkańcami Sydney wyglądam jak strzaskana na heban :-)

    Poza nr 1 są to oczywiście pierdoły, które nie spędzają mi snu z powiek i są rekompensowane przez codzienne przyjemności. Jedną z nich jest spacer po plaży, co też zamierzam właśnie uczynić. Zatem dzień dobry/dobry wieczór /dobranoc się z państwem :-)

Podziel się opinią