Po siódme - nie kradnij :-)

Człowiek człowiekowi człowiekiem

Mamy godzinę 2 w nocy. Australia Day dobiegł końca, chociaż patrząc na ruch i gwar na ulicach chyba tylko w teorii :-) Właśnie mija kolejny tydzień mojego wywrotu do góry nogami (dosłownie i w przenośni), zatem pora na krótkie podsumowanie.

Znajduję się w swojego rodzaju czyśćcu. Już nie jestem całkowitym nowicjuszem, który z otwartą z zachwytu gębą krąży po okolicy, z drugiej strony do bycia lokalsem brakuje mi pewnie jakiegoś roku stażu :-) Postanowiłam więc nie skupiać się na momencie życia, w którym się teraz znajduję  a raczej cieszyć się miejscem w jakim jest mi dane przebywać. A cieszyć się zdecydowanie jest z czego ! I nie mam tu tylko na myśli okoliczności przyrody.

Wiele słyszałam o gościnności i sympatycznym usposobieniu Australijczyków (rdzennych i napływowych), ale rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Jestem w miejscu, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem. Tylko tyle i aż tyle !

Tu nie ma lepszych i gorszych. Nie ważne czy jesteś biały, czy jesteś Azjatą czy Afroamerykaninem, czy pracujesz jako dyrektor czy sprzątaczka, nie ważne jak wyglądasz, jakie masz poglądy i jakiej jesteś orientacji. Tu wszyscy są równi. Na każdym kroku możesz liczyć na uśmiech, pomoc i dobre słowo. Pozytywnym nastawieniem przesiąkasz tak szybko jak smrodem kebabu w podziemiach dworca zachodniego (wiem co mówię !). Na porządku dziennym jest to, że ktoś nieznajomy cię zaczepia, komplementuje lub wysyła uśmiech. Na ulicach stoją ludzie z karteczkami „free hugs” – i nie brakuje chętnych do przytulania … sama się skusiłam ! :-)

Ulice rozbrzmiewają śmiechem, muzyką a wokół czuć pozytywną energię. Nawet kawa lepiej smakuje, jogging jest łatwiejszy a  tyłek chudnie szybciej. Jak mi jeszcze cycki zaczną rosnąć to na bank nie wracam :-)

Poznaję ludzi z całego świata i wszyscy mają takie samo zdanie o Australii. Co więcej, sami są tacy. Ciekawe czy to tutejszy klimat tak wpływa na osobowość czy po prostu przyjezdni selekcjonowani są pod kątem zajebistości – tylko ci najfajniejsi przekraczają granicę. Nic dziwnego, że się dostałam :-)

Wczoraj zdałam sobie sprawę, że moim jedynym problemem jest wybór pomiędzy sushi rolls z tuńczykiem albo łososiem. Nie mam innych ! W wiadomościach nie oglądam informacji o korupcjach, marszach i Escobarach.

Dziwny kraj ! Jeszcze za życia przyszło mi żyć w raju :-)

Comments are closed.

Szanowny internauto, chcę Cię poinformować o wszystkich przepisach wchodzących w życie 25 maja 2018 roku wynikających z RODO w taki sposób, żebyś w pełni świadomie i komfortowo mógł korzystać z mojej strony. Używam też plików cookie, aby umożliwić działanie podstawowych usług w ramach mojej witryny internetowej i aby zbierać dane dotyczące sposobu, w jaki odwiedzający korzystają z tej strony i moich usług. Klikając przycisk Akceptuj zgadzasz się na to, abym korzystała z tych narzędzi na potrzeby reklamowania, analizowania i pomocy technicznej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close