Po siódme - nie kradnij :-)

Katalog marzeń przykładem idealnej symbiozy w marketingowym ekosystemie

Możesz wydawać miliony na reklamę, marketingowców, komunikaty prasowe i copywriterów, którzy wymyślą górnolotne hasła o tym jaki jesteś wspaniały. Możesz też pozwolić „zwykłym śmiertelnikom” wypróbować swoją usługę i dać im wykrzyczeć światu, że fajnie, ekstra i naprawdę warto!

Wszak nie od dziś wiadomo, że komunikat przekazywany przy pomocy marketingu szeptanego obiega świat w 7 minut. A opinie klientów są zawsze bardziej wiarygodne, aniżeli najbardziej nawet wymyślne hasła speców od reklamy (czy nie strzelam sobie właśnie sama w kolano?! ;-))

Kilka tygodni temu miałam przyjemność zostać małym trybkiem takiej promocyjnej machiny, jaką dobrze wymyślił sobie Katalog Marzeń. Dziś postaram się opisać swoje wrażenia zarówno z punktu widzenia testera jak również marketingowca.

Jak to się zaczęło?

Leniwe popołudnie. Jedno z tych, kiedy możesz sobie pozwolić na wyszukiwanie w Internecie śpiewających kotków, albo vlogów, w których samozwańczy konstruktorzy pokazują jak w 5 minut ze sznurka, spinacza i płyty azbestowej zrobić wyrzutnię rakietową. Scrollując kolejną stronę natrafiam na komunikat, z którego wynika, że Katalog Marzeń - firma oferująca nietypowe pomysły na prezenty np. możliwość wypróbowania ekstremalnych sportów - startuje właśnie z akcją promocyjną #chcętoprzeżyć.

Zasada jest prosta. Jeśli jesteś aktywnym użytkownikiem mediów społecznościowych i chętnie dzielisz się z przyjaciółmi przygodami ze swojego życia, masz szansę zostać jednym z testerów oferowanych przez firmę atrakcji. Jeśli pomyślnie przejdziesz weryfikację kwalifikujesz się do pierwszego etapu, w którym kilkaset osób wypróbuje atrakcje z oferty Katalogu. Jest jednak pewien warunek. Swoje zmagania musisz relacjonować w Internecie. Im ciekawszy pomysł, tym większa szansa na udział w kolejnym etapie, w którym atrakcje wznoszą adrenalinę na wyższy poziom.

Kocham takie projekty. Dobry marketingowy pomysł i szansa na przeżycie fajnej przygody. Wypełniam zatem profil, podaję linki do prowadzonych przeze mnie kont w social media i bach! Kilka dni później dostaję informację, iż przechodzę!

I w tym momencie rusza maszyna. Nie będę zdradzać szczegółów, ale Katalog przygotował się naprawdę solidnie. Uczestnicy prowadzeni są praktycznie za rękę od samego początku. Informacje pojawiają się na bieżąco. Testerzy pochodzą przecież z całej Polski, więc zmysł logistyczny w postaci doboru i podziału atrakcji zdecydowanie jest w cenie. I tu również nie można się do niczego przyczepić. Setki osób a więc setki potencjalnych problemów. Te oczywiście się pojawiają, ale sprawnie rozwiązywane są na bieżąco. Sama idea wśród uczestników wzbudza raczej poczucie jedności aniżeli rywalizacji. Przykładowo, kiedy jeden z testerów informuje, że jego materiały uległy zniszczeniu, pojawia się propozycja pomocy w przygotowaniu relacji zastępczej. Wszak nie od dziś wiadomo, że poczucie przynależności do pewnej grupy wyzwala w nas pozytywne cechy.

Ok. Zatem jak cała akcja wygląda w praniu i czy pomysł się sprawdza? Poniżej małe case study na moim przykładzie.

Idea projektu zakłada, że testerzy mogą przygotowywać relacje nie tylko z samej atrakcji, ale również przygotowań do niej. Strzał w dziesiątkę. Akcja promocyjna rozciąga się w czasie a hashtagów, mających przyciągnąć uwagę potencjalnych klientów jest więcej.

Sama nagrywam filmik promocyjny … i dostaję kilka zapytań o to, „co, po co, z kim i dlaczego”. Zatem działa!

***

Jako kolejną formę promocji wybieram zdjęcia z hashtagiem #chcętoprzeżyć. Prosząc przypadkowych przechodniów o zdjęcie lub po prostu fotografując się z nimi poruszam temat akcji. I bach! Kolejna informacja o Katalogu idzie w świat.

Na pierwszą atrakcję wybieram pontony. Na spływ mogę zabrać osobę towarzyszącą. Finalnie jest ich 4 :-) Oczywiście tagujemy się, oznaczamy i ponownie do znajomych, znajomych, znajomych dociera „katalogowy” przekaz.

Ale dosyć tej suchej marketingowej terminologii. W końcu jestem tu po to, żeby się bawić. A bawię się wyśmienicie! Czy to przy okazji przygotowywania materiałów, czy testowania atrakcji.

Chyba nie tylko ja się dobrze bawiłam, bo udało mi się awansować do kolejnego etapu. Tym razem, już za kilka dni będę miała okazję przelecieć się na paralotni. Relacja oczywiście pojawi się w internecie.

Podsumowując, Katalog wykonał świetną robotę, oddając w ręce potencjalnych klientów swój produkt. Dając szansę sprawdzenia na własnej skórze „z czym to się je” może liczyć na  to, że zadowolony klient wróci po więcej, zareklamuje a przede wszystkim będzie najbardziej wiarygodną recenzją dla innych ludzi.

Korzystają również partnerzy Katalogu. W relacjach oznaczamy, miejsca, firmy, organizatorów u których się bawimy

I last but not least. Przede wszystkim akacja daje możliwość przeżycia fajnych przygód!

I to jest właśnie przykład idealnej symbiozy w marketingowym ekosystemie.

Comments are closed.

Szanowny internauto, chcę Cię poinformować o wszystkich przepisach wchodzących w życie 25 maja 2018 roku wynikających z RODO w taki sposób, żebyś w pełni świadomie i komfortowo mógł korzystać z mojej strony. Używam też plików cookie, aby umożliwić działanie podstawowych usług w ramach mojej witryny internetowej i aby zbierać dane dotyczące sposobu, w jaki odwiedzający korzystają z tej strony i moich usług. Klikając przycisk Akceptuj zgadzasz się na to, abym korzystała z tych narzędzi na potrzeby reklamowania, analizowania i pomocy technicznej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close