Po siódme - nie kradnij :-)

Krótki poradnik małego emigranta

Dziś rano automat zasugerował mi, że bardzo brakuje mu moich wpisów. Spełniając jego prośbę postanowiłam wykorzystać chwilę wolnego czasu i popełnić krótką poradnikowo-pamiętnikową notatkę.

Wyjazd do Australii, czyli jak to się robi?

W ostatnim czasie otrzymałam bardzo wiele zapytań o to, na jakiej zasadzie wybywam i jak zorganizowałam sobie wyjazd.

Najłatwiejszą opcją jest uzyskanie wizy studenckiej. Co ważne uprawnia ona do legalnej pracy, co pozwala mieć nadzieję, że na miejscu człowiek nie będzie się musiał odżywiać resztkami wyplutymi przez miejscowe kangury :-)

Studentem w Australii może zostać każdy bez względu na wiek. Po zapisaniu się do wybranej szkoły, wystawia ona oficjalny dokument, na podstawie którego można ubiegać się o wizę. Oczywiście online. Tutaj wymagane jest od nas przedstawienie stosu papierów z dyplomami, świadectwami pracy, certyfikatami zaświadczeniami o niekaralności włącznie. Dodatkowo spowiadamy się z każdej minuty od momentu ukończenia studiów: zagraniczne wyjazdy, przerwy w zatrudnieniu, kontakty do byłych pracodawców, przebyte choroby itd. Ponadto obowiązuje nas Genuine Temporary Entrant, czyli przedstawiamy argumenty dlaczego właśnie Australia/wybrana przez nas szkoła oraz wykazujemy, że nasza sytuacja w kraju jest na tyle stabilna, że mamy do czego wracać. Każdy dokument wymaga przysięgłego tłumaczenia na angielski oraz notarialnego poświadczenia zgodności z oryginałem. Wykazujemy również, że mamy środki finansowe pozwalające nam utrzymać się w Australii przez cały okres pobytu (niezależnie od tego czy chcemy podjąć pracę czy nie). Aplikacja wizowa jest zdecydowanie pracą na drugi etat, która generuje dość duże koszty, jednak uwierzcie mi, że moment w którym otrzymujemy telefon „mamy wizę” rekompensuje wszystko ! Chwila euforii prawie tak dobra jak sex ;)

Decydując się na taki wyjazd polecam korzystanie z usług wyspecjalizowanych agencji. Ich pracownicy reprezentują nas podczas załatwiania wszystkich formalności, od wniosku wizowego na założeniu konta bankowego i kupnie karty SIM kończąc.

Później pozostaje nam tylko kupno biletu lotniczego, studiowanie „Biblii małego imigranta”, czyli krótkiego poradnika jak się ogarnąć po przylocie, no i zakup letniej garderoby :-)

Ja właśnie jestem na tym „przyziemnym” etapie przygotowań do podróży. Nabyłam drogą kupna kilka zwiewnych kiecek, adapter do prądu, wybrałam miejsce w samolocie i jedzenie jakim mnie będą raczyć na pokładzie. Teraz mogę pozwolić sobie na chwilę oddechu i przygotowania do Sylwestra.

Comments are closed.

Szanowny internauto, chcę Cię poinformować o wszystkich przepisach wchodzących w życie 25 maja 2018 roku wynikających z RODO w taki sposób, żebyś w pełni świadomie i komfortowo mógł korzystać z mojej strony. Używam też plików cookie, aby umożliwić działanie podstawowych usług w ramach mojej witryny internetowej i aby zbierać dane dotyczące sposobu, w jaki odwiedzający korzystają z tej strony i moich usług. Klikając przycisk Akceptuj zgadzasz się na to, abym korzystała z tych narzędzi na potrzeby reklamowania, analizowania i pomocy technicznej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close