Po siódme - nie kradnij :-)

Moje miejsca w Sydney. Gdzie wypoczywam?

Dziś mija drugi miesiąc mojego pobytu w Sydney. Siłą rzeczy znalazłam tu kilka „moich miejsc”: ulubioną knajpę, kawiarnię, sklep itd. Kilka dni temu mój znajomy zaproponował, abym je pokrótce opisała. Tak narodził się pomysł stworzenia cyklicznych materiałów o tajemniczym, zaskakującym i niczego nie sugerującym tytule „Moje miejsca w Sydney” :-).

Oczywiście nie zamierzam teraz chwytać aparatu i biegać po całym mieście odhaczając kolejne punkty na mapie, jednak jeśli w którymś z nich się pojawię nie omieszkam go obfotografować i napisać o nim kilka słów.

Dzisiejszy wolny dzień postanowiłam wykorzystać na czytelnicze i szkolne zaległości. Chwyciłam zatem za kilka książek i notatki i wyruszyłam do miejsca, w którym się pojawiam kiedy chcę się pouczyć w ładnych okolicznościach przyrody lub  kiedy po prostu potrzebuję pobyć ze sobą sam na sam.

Plaża Bronte

bo o niej mowa jest chyba moją ulubioną z pośród wszystkich plaż w Sydney.  Od mojego domu oddalona jest o jakieś 6 km i chociaż do kilku innych mam zdecydowanie łatwiejszy dojazd, wolę poświęcić kilka dodatkowych minut na dotarcie właśnie do niej.

Szczerze powiedziawszy tutejsze plaże różnią się od siebie bardzo nieznacznie i jestem przekonana, że ktoś kto po raz pierwszy się na nich pojawia, nie będzie ich w stanie rozróżnić. Jest jednak kilka elementów, które sprawiają, że wybierasz tą jedną konkretną. Dla surferów z pewnością wyznacznikiem jest wysokość fal, dla mnie chyba ilość zieleni. Decydując się na spędzenie wolnego czasu tutaj nie masz do wyboru jedynie betonu i piasku, możesz spokojnie wylegiwać się na trawie pod drzewem lub palmą. Poza tym nie wiem dlaczego, ale przychodząc tu czuję się jak w Miami – chociaż tam nigdy nie byłam … jeszcze ;-)

Jak na większości plaż znajdują się tutaj specjalnie przygotowane do biwakowania miejsca – zadaszone i odgrodzone od siebie stoły, ławy a nawet duże grille, przy których można zorganizować małe przyjęcia bbq. Co ciekawe przy samym oceanie znajduje się jeden z najsłynniejszych w Sydney odgrodzonych basenów, do którego wpływa morska woda. Jeśli masz ochotę pomoczyć zadek, popływać bez konieczności walczenia z wielkimi falami, albo jeśli czujesz się pewniej wiedząc że masz grunt pod nogami to miejsce jest idealne dla Ciebie.

A po kąpieli pobliskie knajpki zapraszają na smaczny obiad lub lody. Co ciekawe ceny (zarówno na tej plaży jak i pozostałych) bardzo zbliżone są do tych, jakie znajdziemy w innych knajpkach na mieście. Nie musimy się zatem obawiać, że podobnie jak w Sopocie przy Monciaku za kawę zapłacimy 20 zł a za rogiem już tylko 8 :-)

Poniżej klika cyków z dzisiejszej wizyty. Do „zobaczenia” w kolejnym miejscu na mapie Sydney.

Comments are closed.

Szanowny internauto, chcę Cię poinformować o wszystkich przepisach wchodzących w życie 25 maja 2018 roku wynikających z RODO w taki sposób, żebyś w pełni świadomie i komfortowo mógł korzystać z mojej strony. Używam też plików cookie, aby umożliwić działanie podstawowych usług w ramach mojej witryny internetowej i aby zbierać dane dotyczące sposobu, w jaki odwiedzający korzystają z tej strony i moich usług. Klikając przycisk Akceptuj zgadzasz się na to, abym korzystała z tych narzędzi na potrzeby reklamowania, analizowania i pomocy technicznej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close