Po siódme - nie kradnij :-)

No worries, czyli komunikacja miejska w Sydney

Dzień dobry. Mamy godzinę ósmą rano a ja powoli zaczynam czuć się zwycięzcą w starciu jetlag vs Zawiasa. W związku z powyższym w dniu wczorajszym dokonałam pierwszego nieśmiałego (no dobra, nie było nieśmiałe ;-)) podboju miasta. Jednak bardziej z poziomu lokalsów aniżeli turysty.

Rano wybrałam się na zakupy do pobliskiego niewielkiego supermarketu. Ceny rzeczywiście zabijają. Kilka podstawowych produktów umożliwiających przeżycie i lekką ręką wydałam 50 dolców. Myślę że w Polsce nie przekroczyłabym 30 zł. Nie tak jak lżejszy portfel zabolał mnie fakt, że Australijczycy naprawdę mają problem z nabiałem. Oczywiście mleko uraczysz, puddingi, jogurty (głównie smakowe) też, ale nieodżałowanego serka wiejskiego czy chociażby maślanki, kefiru albo zwykłego jogurtu naturalnego ze świecą szukać. Ja się jednak nie poddaję i dziś zamierzam kontynuować "piątnicowe" safari :-)

Pozostając w temacie zakupów. Wczoraj również drogą kupna we wspomnianym markecie nabyłam Opal Card, czyli tutejszy bilet na komunikację miejską. Działa na zasadzie podobnej do telefonu na kartę. Ładujesz i płacisz tyle, ile wykorzystałeś. Każdy pasażer wsiadając do komunikacji miejskiej (wyłącznie pierwszymi drzwiami obok kierowcy) zobowiązany jest do odbicia karty, podobnie przy wysiadaniu. Koszt przejazdu trasy jest ściągany z karty. Spoty ekstremalne w postaci jazdy na gapę całkowicie więc odpadają.

Wracając do komunikacji miejskiej- o niej można pisać poematy !!!! Takiej jazdy bez trzymanki nie widziałam chyba nigdzie na świecie. Australijczycy darowali sobie zawracanie głowy takimi przyziemnymi pierdołami jak rozkłady jazdy. O ile tubylcy nie mają zapewne z tym problemu, dla takiego newbie jak ja był to powód do lekkiego szoku.

Zatem How does it work? Najlepszym przyjacielem osoby poruszającej się po Sydney jest … google maps ewentualnie rodzima aplikacja typu „jak dojadę”. Lokalizujesz się na mapie, sprawdzasz czym możesz dojechać do miejsca docelowego i jazda ! (dosłownie i w przenośni). O ile na początku wydaje Ci się, że jesteś cwaniakiem i możesz oszukać system, bo przecież widzisz w aplikacji na którym przystanku masz wysiąść i sobie policzysz, o tyle szybko zdajesz sobie sprawę, że to ty przez system zostałeś oszukany, albowiem autobus nie zatrzymuje się na każdym przystanku (wszystkie są na żądanie).

Zatem znów spoglądasz na google maps i w pocie czoła z zaciśniętymi kciukami i zębami obserwujesz przesuwający się punkcik.

A co jeśli przegapisz swój przystanek? No worries ! Gdzie byś nie wysiadł i tak będzie pięknie :-)

Comments are closed.

Szanowny internauto, chcę Cię poinformować o wszystkich przepisach wchodzących w życie 25 maja 2018 roku wynikających z RODO w taki sposób, żebyś w pełni świadomie i komfortowo mógł korzystać z mojej strony. Używam też plików cookie, aby umożliwić działanie podstawowych usług w ramach mojej witryny internetowej i aby zbierać dane dotyczące sposobu, w jaki odwiedzający korzystają z tej strony i moich usług. Klikając przycisk Akceptuj zgadzasz się na to, abym korzystała z tych narzędzi na potrzeby reklamowania, analizowania i pomocy technicznej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close