Tysiące kart nierozegranych

Pusta butelka znów na stole
A palce pachną papierosem

Choć zegar dawno wybił północ
Ja wciąż rozmyślam nad swym losem

Tak wiele ciszy, gdy krzyczałam
Tysiące kart nierozegranych

Spuszczony wzrok, gdy chciałam patrzeć
I setki pytań niezadanych

Kompas wskazywał zły kierunek
Nie mogłam znaleźć swojej drogi

Tłum wiwatował, gdy bezczelnie
Ktoś kłody rzucał mi pod nogi

Stróż anioł chyba miał wychodne
Lub z lucyferem się założył

Który z nich niby tak dla draki
Znów większą świnię mi podłoży

A ja nikczemnie bez ostrzeżeń
Powoli z kolan swoich wstałam

I zaciskając mocno pięści
Diabłu po prostu w twarz się śmiałam

I taki morał z tej historii
Z pewnością wielu dobrze znany

Nieważne jak był los okrutny
Czas i największe leczy rany !

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuując korzystanie z witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close