Uzależnienie

Pod maską domysłów chowałam wciąż twarz
Za błędy przeszłości płaciłam nie raz

Bezdusznych podszeptów pędziła lawina
Nie było nikogo, kto mógł ją zatrzymać

Karałeś mnie co dzień za wszystko co złe
Ja byłam na tak, Ty ciągle na nie

Ja chciałam przystanąć, Ty biegłeś a dziś …
Zatrzymać się nie dam, na próżno Twój krzyk

Pragnę wierzyć, że od nowa zbuduję swój świat
Pełen prostych prawd, nadziei i szans

Znajdę własny port, bezpieczną w nim przystań, A ty …
Odejdź kiedy chcesz, zamykając drzwi

Nazwałeś miłością, coś co nas niszczyło
Burzyłeś po drodze, co dane nam było

Z tego co dawałam głośno zadrwiłeś
Z pewnością się na mnie kochania uczyłeś

Gdy teraz na ustach znów czuję Twój smak
Zaczynam rozumieć – coś poszło nie tak

Ponownie zasypiam w Ciebie wtulona
Widocznie nienawiść jest nam przeznaczona

Chciałam wierzyć, że od nowa zbuduję swój świat
Pełen prostych prawd, nadziei i szans

Znaleźć własny port, bezpieczną w nim przystań, A ty …
Miałeś odejść stad, zamykając drzwi

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuując korzystanie z witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close